SplaszFX – Blog

Motion design, vfx, poradniki, tipsy i tricki

No i nadszedł nowy 2010 rok.

Wszyscy mówią o tym, że dzisiejszy dzień powinno się przeżyć jak najlepiej ponieważ: jaki pierwszy stycznia – taki cały rok. Zaczynam więc od artykułu, który chodzi za mną od kilku dni, obiecując sobie iż w tym roku częściej będą się pojawiały nowe artykuły na mojej stronie. Z drugiej jednak strony temat, o którym będę pisał nie napawa optymizmem. Zapomnę więc może o przesądach i przejdę do sedna.

… jak widać ten artykuł zacząłem pisać w sylwestrowy dzień, moment jego ukończenia nastąpił jednak dziś. Zapraszam więc do czytania.

Co z tymi ludźmi? Co z tą Polską? … co to za tytuł. Pełny tytuł powinien brzmieć: “Co z tymi ludźmi? Co z tą Polską? Czyli o stanie polskiej sceny motion design oraz visual fx”.
Hmmm… Polska w kwestii motion design i vfx jest – jak to zwykle bywa – daleko, daleko w tyle. Z tego założenia może wyjdę. Zdaję sobie sprawę, że pisząc coś takiego wkładam kij w mrowisko i wiem, że dookoła podniosą się głosy krzyczące, że to nie prawda, że środowisko istnieje, świadomość zjawisk również, a i dokonań tez mamy dziesiątki…. Krzyk można podnosić, ale czy tak jest naprawdę?
Z moich obserwacji wynika, że nie istnieje ani środowisko, ani też nie istnieją za bardzo odbiorcy.
Każdy kto kiedykolwiek realizował zlecenia dla firm/instytucji związane z motionem wie dokładnie, że większość zamawiających, tak naprawdę nie do końca wie czego chce… tzn. nie do końca jest świadoma kogo szuka do zrealizowania swojej wizji oraz nie do końca wie czego może wymagać i czego powinna wymagać od motion designera. Nie wspominając już o tym, że taki zamawiający chciałby dostać wszystko na raz… takiego DJ ośmiornicę – czyli osobę, która zrobi jej wszystko, począwszy od scenariusza i pomysłu, aż do wrzucenia gotowego produktu do internetu czy tv i to najlepiej za kwotę zbliżoną do płacy sprzątaczki. To właśnie jest pierwszy – nie koniecznie najważniejszy – powód nierozwijania się środowiska motion.
Taki a nie inny ustrój w naszym kraju również zrobił swoje. Wystarczy porównać poziom reklamy np. z USA z początku lat ’90 oraz polskie z tego okresu.

1989 reklama jednej ze stacji telewizyjnych w USA:

Polskie Reklamy z podobnego okresu:

Ach… wspomnień czar….i sentyment do tamtych reklam, jednak nie można o nich powiedzieć, że są dobre.

I tu się zaczyna… główny problem przez, który rynek w Polsce wygląda tak jak wygląda, to my… twórcy ruchomych obrazków, efektów wizualnych, użytkownicy programów takich jak Adobe After Effects, Fusion, wszelkiej maści czarodzieje animacji i ruchomych obrazków…

Z wielką przyjemnością czerpiemy wiedzę z wszelkiego rodzaju serwisów, forów czy blogów anglojęzycznych. Jeśli pojawi się cokolwiek w języku polskim, to również skrzętnie notujemy, czytamy, słuchamy i dodajemy do listy naszych umiejętności. Szczytne to i chwalebne… trzeba się przecież uczyć całe życie i podnosić swoje kwalifikacje. Nie rozumiem tylko jednego – mianowicie tego, że większość osób, która w jakiś sposób opanowała dany program czy dane środowisko pracy .. traktuje tę wiedzę jak wielką tajemnicę. Jakby było to conajmniej jakieś nowe odkrycie na miarę odkrycia elektryczności. I oczywiście każdy traktuje tę wiedzę jakby to był ich własny wynalazek i autorska technologia. W ten sposób wiedza na temat np. różnicy w proporcjach piksela czy umiejętne użycie efektu Fast Blur w programie Adobe After Effects, staje się największym sekretem wszech czasów.

Czym to jest spowodowane?

Pierwszym powodem takiego zachowania jaki przychodzi mi do głowy jest zwyczajne utrudnianie życia swojej potencjalnej konkurencji…, i w zasadzie nie mogę znaleźć żadnego innego powodu, który dałoby się w jakikolwiek sposób wyjaśnić… no może poza typowo polską zawiścią czy cholera wie czym.

Wszystko pięknie…. siedzimy sobie … zbieramy wiedzę, umiejętności… utrudniamy życie konkurencji… mamy sobie jakąś pracę , jakieś zlecenia… ale coś jest nie tak…. zleceń jest coraz mniej… klienci jacyś dziwni i nie wiedzą czego chcą….

Powód!

Właśnie takie autodestrukcyjne zachowania …, dzięki nim żadna nawet namiastka społeczności użytkowników nie jest w stanie powstać. Nie dzielimy się wiedzą, nie dzielimy się nawet swoimi dokonaniami…, każdy zerka tylko na siebie złowrogo. Prowadzi to do samounicestwienia. Nie dzieląc się wiedzą i swoimi dokonaniami – nie rozwijamy się, nie konfrontując tego co robimy z jak największą liczbą odbiorców, nie jesteśmy  w stanie się doskonalić. Jeśli nie istniejemy… to również odbiorcy – potencjalni zleceniodawcy nie są w stanie nas zobaczyć, zapoznać się z rynkiem….

Kisimy się więc przed własnymi komputerami, żyjąc i umierając w świadomości, że wszyscy to wrogowie czychający na nasz ostatni kawałek chleba. Z takim jednak podejściem bardzo szybko zabraknie nam tego przysłowiowego chleba…. zwyczajnie – zamkniemy się w malutkich światach, w których to my jesteśmy najlepsi i najciężej pracowaliśmy nad zdobyciem tego doświadczenia i wiedzy. A po nas przyjdą inni … tak samo mierni i tak samo zawistni… i tak samo jak My – zginą w swojej miernocie.  A wystarczyłby tylko krok, odrobina zaufania i samokrytyki.

  1. splasz: Nowy artykuł: blog.splaszfx.pl Tym razem zmaganie z problemem kiepskiego rynku otagowany motion, design, animacja, grafika, 3d, 2d | flaker.pl Said,

    [...] splasz przed chwilą Nowy artykuł: blog.splaszfx.pl/?p=212 Tym razem zmaganie z problemem kiepskiego rynku #motion #design . #animacja #grafika #3d #2d [...]

  2. mafe Said,

    Trzeba jeszcze wspomnieć o osobnikach genialnie psujacych rynek robiąc za trzy grosze.

  3. admin Said,

    Prawda, prawda… jednak o jakim rynku mówimy…. takowy nie istnieje. To co mamy to jedynie namiastka rynku, a jeśli ktoś kupi animację za 3 grosze to prędzej czy później i tak wróci do tych którzy potrafią to robić i zapłaci normalną cenę.

  4. JP Said,

    Nader Udane, uczciwe i zmuszające do autorefleksji, podsumowanie. Niestety takie zachowanie można zauważyć w Polsce nie tylko w scenie md.

  5. Artifex Said,

    Uważam, że to tworzenie tej całej otoczki tajemnicy pochodzi z prostego strachu i niewiedzy. Ze świadomości, że tak naprawdę opanowało się tylko dany program, kurs, metodę. Takiego człowieka nachodzi myśl, że jeśli wytłumaczy komuś do czego przykładowo służy kanał Alpha to ta osoba nie będzie musiała w pocie czoła zdobywać już tej wiedzy. A to znaczy, że może być lepsza.
    Sytuacja odwrotna następuje kiedy przeskoczymy już dany próg. W chwili gdy już jest się solidnym fachowcem i rozmowa danej dziedzinie (w naszej jest to motion) może być prowadzona swobodnie bez obaw o to, że w jej wyniku okaże się że jesteśmy amatorami. Po przekroczeniu tego progu zaczynamy ludzi z branży nazywać kolegami ponieważ każdy z nich ma już odpowiednie zaplecze i można rozmawiać o tym czym naprawdę jest motion – czyli sztuką. Zarówno pokonywania problemów jak i samą w sobie. W takiej sytuacji blur jest tylko technicznym duperelem, którego opanowanie jest nie zbędne, ale tak naprawdę ważne jest w jaki sposób go wykorzystujemy. Dlatego ja w mojej opinii wszystkie osoby, które kryją się ze swoja techniką traktuje jako amatorów gdyż wiem, że musi być ona szczątkowa i mogę sam dojść do takich samych lub lepszych rozwiązań.

    Dystans przede wszystkim.

    Na poparcie mojej teorii dodam, że duża część osób które coś już sobą reprezentują otwarcie dzielą się wiedzą z innymi.

  6. Krzysztof S Said,

    świętą prawdę tu wszyscy przedstawiliście :) chociaż nie zajmuję się animacją zauważam ten sam problem w fotografice :/ co kogoś spotykam to zaraz jakoś nie chętnie chce rozmawiać a wyraz twarzy ma taki co mówi -idź stąd. albo -żeby tylko nie zauważył że ten kadr jest ładny.
    na stronach internetowych poświęconych tej tematyce ludzie też nie chętnie podają dane o danej fotografii :/

    ok :) ale tak czy inaczej to myślę sobie że jest na to sposób -trzeba być szczery aż do bólu i od razu stawiać sprawę jasno :nie chcesz współpracować, nie chcesz rozmawiać, nie chcesz podzielić się wiedzą, to wypad :)

Add A Comment

Switch to our mobile site